Pewnego razu w żeglarskim sklepie

Z pewnością mogę powiedzieć, że jestem osobą, która nie boi się wyzwań. Zazwyczaj podejmuje je chętnie i z wyraźnym zaciekawieniem. Z uwagi, na ten fakt podejmuję się wykonywania zadań typowo męskich, po których zawsze rozpiera mnie duma. No bo właściwie, która kobieta nie cieszy się kiedy obejdzie się bez pomocy mężczyzny?

Czy kobieta odnajdzie się w sklepie żeglarskim?

sklep żeglarskiW ramach niedawno postanowionego wyzwania mój prywatny mężczyzna wysłał mnie do sklepu. Nic w tym dziwnego gdyby nie fakt, że chodziło mu o sklep żeglarski. Początkowo byłam odrobinę zniechęcona, wspominając swoje wizyty w marketach budowlanych czy też sklepach motoryzacyjnych. Zawsze w nieukrywanym rozdrażnieniem wspominam miny mężczyzn, kiedy próbuje wytłumaczyć czego potrzebuje i co właściwie chciałabym kupić. Może nie posługuje się typowo technicznym językiem, ale mam wrażenie, że druga kobieta w mig zrozumiałaby o co mi chodzi. Jednakże nie byłabym sobą gdybym odmówiła osobistej wycieczki do sklepu żeglarskiego. Na takie sytuacje mam swoje rozwiązanie, które od pewnego czasu znakomicie zdaje egzamin. Otóż, drogie Panie spisujemy na karteczce profesjonalne nazwy niezbędnych sprzętów, na wypadek gdybyśmy miały zapomnieć. Następnie podajemy karteczkę sprzedawcy i voila! Wilk syty i owca cała. Kiedy wracam do domu z wiosłami pod pachą, boją, odbijaczem i uśmiechem na ustach nawet mój partner jest zdziwiony. Zwykle po takich wyprawach wracam niezwykle zdenerwowana i już od progu wołam, że mężczyźni nie potrafią zrozumieć prostego języka kobiet!

Jak widać, nawet kobieta może sobie wspaniale poradzić w sklepie żeglarskim. Tylko nikomu nie mówcie, niech to pozostanie sekretem dla naszych partnerów jak radzimy sobie w trudnych, typowo męskich zadaniach, przecież nie trzeba wszystkiego zdradzać od razu.

Pewnego razu w żeglarskim sklepie
Przewiń na górę